Od 12 lat daję ciała jako matka i bez przerwy gdzieś muszę się komuś tłumaczyć dlaczego robię tak a nie inaczej… ciągle porzucam dziecko bo idę na trening albo ciągnę biedactwo ze sobą na trening w wózku. Matka aktywna, matka biegaczka. Egoistka… Znasz to? To przeczytaj 🙂
Tagi archiwum: MACIERZYŃSTWO
Jak znaleźć czas na trening? (Mini poradnik dla zapracowanych mam)
Problem jest odwieczny. I dotyczy każdego, kto pracuje, posiada rodzinne zobowiązania, wychowuje dzieci i nie ma sprzątaczki, opiekunki czy innego rodzaju służby, która to wszystko za niego zrobi. Brak czasu dla siebie jest główną przyczyną frustracji w społeczeństwie. Dotyczy wielu, jak wspomniałam, ale przodują tu kobiety, które według statystyk ogarniają w 80% tzw. gospodarstwo domowe.Czytaj dalej „Jak znaleźć czas na trening? (Mini poradnik dla zapracowanych mam)”
Trening do Ironmana. Matka z żelaza Vol. 2
Przerywane płaczem dziecka noce sprawiają że świat w ciągu dnia wygląda zupełnie inaczej. Serio. Bo jeśli od 11 miesięcy CO NOC musisz wstać przynajmniej 2 razy (a wcześniej to bywało i ze 4 razy) to trudno mówić o byciu wypoczętym. Jest się w stanie „przetrwania”, czasem „zamrożenia”, który to stan trzyma człowieka w kupie nieCzytaj dalej „Trening do Ironmana. Matka z żelaza Vol. 2”
Szybki trening bez sprzętu FILM
Nie masz czasu na skomplikowany trening trwający godzinę a niekiedy dłużej? Nie masz dostępu do siłowni? A może nie masz kasy na karnet albo zwyczajnie nie potrafisz korzystać z „tych wszystkich maszyn”? A może tak jak ja masz małe dziecko i możesz zrobić trening tylko wtedy kiedy na chwilę zaśnie na spacerze w ciągu dnia?Czytaj dalej „Szybki trening bez sprzętu FILM”
Dlaczego trenuję? Szczerze – żeby nie mordować ;)
Dlaczego się sportuję? No dlaczego – mimo, że teoretycznie wg. statystycznej Polki, nie mam na to czasu, bo mam dwoje dzieci? Dlaczego zaginam czasoprzestrzeń i organizuję sobie sposoby żeby poćwiczyć, pobiegać, porobić trochę przysiadów albo pompek? A między innymi dlatego, żeby zbyt wcześnie nie osiwieć! Bo będąc matką można czasami zwariować! Naprawdę! No, bo weźCzytaj dalej „Dlaczego trenuję? Szczerze – żeby nie mordować ;)”
Jak wrócić do formy po porodzie?
Jestem niespełna 4 miesiące po urodzeniu drugiego dziecka przez cesarskie cięcie. Nie wróciłam jeszcze do formy startowej – triathlonowej sprzed ciąży, ale odzyskałam solidną sprawność, płaski brzuch i całkiem mocne mięśnie, które bardzo mi ułatwią codzienne funkcjonowanie! W końcu dzidziuś waży coraz więcej! I wymaga noszenia 🙂 Jeśli więc niedawno urodziłaś dziecko i nie możeszCzytaj dalej „Jak wrócić do formy po porodzie?”
13 powodów, dla których warto trenować kiedy zostaniesz matką!
Macierzyństwo… To bez dwóch zdań najpiękniejsza rzecz w życiu. Ale też, nie oszukujmy się – najtrudniejsza. I mimo, że wszędzie wokół słyszysz, że to najwspanialsze, najbardziej „święte”, co może się zdarzyć w życiu kobiety, że to najważniejsza rola, jaką mamy do spełnienia my – kobiety… to jednak… coś się w Tobie buntuje. Tak – toCzytaj dalej „13 powodów, dla których warto trenować kiedy zostaniesz matką!”
Karmienie piersią a treningi
Jeśli czytasz ten tekst to A – jesteś kobietą i B – niedawno urodziłaś dziecko 🙂 Gratulacje! Na pewno przynajmniej przez kilka tygodni (jeśli nie dłużej) Twoja aktywność fizyczna była ograniczona w zasadzie do minimum: spacer, lekka gimnastyka żeby zachować sprawność i dotlenić organizm… To wszystko. Po porodzie być może czujesz się ociężała (szczególnie jeśliCzytaj dalej „Karmienie piersią a treningi”
Bieganie po cesarce
7 tygodni po drugim porodzie przez cesarskie cięcie zaliczyłam pierwsze bieganie – 5 kilometrów, następnego dnia „poprawiłam” 6-o kilometrowym bieganiem z obciążeniem w postaci wózka z dzidzią pchanego przed sobą. W kolejnym tygodniu pobiegłam już 10, potem 12 i 13 kilometrów. Można? Można. Od razu jednak podkreślę (grubą czerwoną linią) – jestem biegaczką od ponadCzytaj dalej „Bieganie po cesarce”
„Nigdy nie mów NIGDY” czyli moja przygoda z triathlonem i jej dalszy ciąg…
Trochę ponad trzy lata temu kiedy ktoś z moich znajomych wspominał o triathlonie mówiłam „ja i triathlon? Nigdy w życiu!!!”. Nigdy w życiu bo przecież nie jeżdzę rowerem (w ogóle – nie wspominając nawet o czymś takim jak rower szosowy 🙂 ), nie pływam (dobra – umiem, ale tylko „żabką” lub stylem grzbietowym, ale kraulCzytaj dalej „„Nigdy nie mów NIGDY” czyli moja przygoda z triathlonem i jej dalszy ciąg…”