9 godzin i 13 minut w biegu (czyli Bieg 7 Dolin na 64 kilometry)

Kiedy 3 lata temu walczyłam do upadłego na trasie drugiego z najdłuższych dystansów na Festiwalu Biegowym z Krynicy nie zastanawiałam się nad tym czy biegnę szybko czy wolno. Całkiem dobrze przygotowana walczyłam o 3 miejsce wśród kobiet i… przegrałam o pamiętne 6 sekund. Bieg na 64 kilometry. Tak, naprawdę dobrze to pamiętam, bo połączenie rozczarowaniaCzytaj dalej „9 godzin i 13 minut w biegu (czyli Bieg 7 Dolin na 64 kilometry)”

Chojnik Maraton 2016 czyli moje 46 kilometrów walki z demonami…

Podobno na tegorocznej edycji Karkonoskiego Festiwalu Biegowego panowały najgorsze warunki pogodowe w historii tej imprezy. Podobno; nie wiem bo nie brałam udziału w poprzednich latach. Wiem jednak na pewno, że pogoda nie rozpieszczała biegaczy na trasie. I że burze i ulewne deszcze z gradem w połączeniu z trudną technicznie trasą pełną śliskich kamieni na stromychCzytaj dalej „Chojnik Maraton 2016 czyli moje 46 kilometrów walki z demonami…”

Matka na wakacjach – Maraton Karkonoski czyli znaleźć w sobie siłę do walki!

W niedzielę po południu wróciłam ze Szklarskiej Poręby, gdzie dzień wcześniej przeleciałam 46km przez Karkonosze w ramach Maratonu Karkonoskiego. Tym pięknym akcentem zakończyłam 2-tygodniowy urlop, który w tym roku spedziłam… nad morzem. Tak, tak – to nie błąd, ale rzeczywistość, która w ostatnich kilku dniach była nieco szalona. Nie powiem żeby po całodziennej podróży znadCzytaj dalej „Matka na wakacjach – Maraton Karkonoski czyli znaleźć w sobie siłę do walki!”

Mama 4-latki w biegu – Supermaraton Gór Stołowych 2015

W zeszły weekend byłam na Supermaratonie Gór Stołowych. To już kolejny górski start w moim biegowym życiu. Bardzo udany start – i to wcale nie ze względu na wynik (którego absolutnie nie uważam za cudowny!), ale ze względu na to jak udało mi się rozłożyć siły i dobiec do mety w bardzo dobrej formie mimoCzytaj dalej „Mama 4-latki w biegu – Supermaraton Gór Stołowych 2015”

I Zimowa Bieszczadzka Dycha – impreza biegowa z duszą

Jechałam w Bieszczady pełna wątpliwości. Przede wszystkim wątpliwości w związku z moją stopą, która od kilku tygodni nie miała jeszcze okazji sprawdzić jak się czuje po bieganiu. Poza tym chciałam biec maraton i perspektywa przepisywania się na krótszy dystans wydawała mi się średnia. Wiedziałam jednak, że na maraton pozwolić sobie nie mogę. Nie sztuką jestCzytaj dalej „I Zimowa Bieszczadzka Dycha – impreza biegowa z duszą”

Moje pierwsze 50km czyli… I ultra Maraton Bieszczadzki

Bieszczady jednak leżą na końcu świata. Tak dawno tam nie byłam, że niemal zapomniałam o tym fakcie. Podróż trwająca 8 godzin nie pozostawiała watpliwości, że jesteśmy daleko od domu. Wyruszyliśmy w czwórkę z Witkiem, Jaremą i Magdą. Do Wetliny dojechaliśmy w sobotę po południu. Od razu udaliśmy się do biura zawodów w budynku straży pożarnejCzytaj dalej „Moje pierwsze 50km czyli… I ultra Maraton Bieszczadzki”