5 kłamstw fitnessowych, które sami sobie wciskamy

Chcemy być zdrowi, chcemy być fit, podziwiamy influencerów na instagramie, fejsie czy tik toku. A może nas irytują i mówimy sobie, że to wszystko ściema, że to na pokaz? Nie mi to oceniać. Ale pracuję z ludźmi ładnych kilka lat i pomagam sięgnąć po wymarzoną sylwetkę i formę. I mogę z pełnym przekonaniem wam powiedzieć, że najwięcej kłamstw mówmy sami do siebie! Oto kilka z nich. Przeczytajcie i powiedzcie sobie szczerze czy przypadkiem nie karmicie siebie takimi bzdurami. Pamiętajcie przy tym, że to w co wierzycie staje się prawdą. To co sobie powtarzacie ma wpływ na wasze życie. Więc wybierajcie swoje „prawdy” mądrze 🙂

1. Jestem przy kości, bo takie mam geny

Uwierzcie mi – słyszałam to setki razy. Co więcej, słyszałam to zdanie wypowiadane niemalże z pretensjami do mnie „bo ty nie wiesz o czym mówisz, zawsze byłaś chuda, ty na pewno pochodzisz ze szczupłej rodziny itd). Otóż nie – nie zawsze byłam szczupła. Notabene przez calutkie studia odchudzałam się (bezskutecznie) ponieważ miałam nadwagę. Nie otyłość, to prawda, ale nadwagę i byłam jedną z pulchniejszych dziewczyn na roku. Mimo, że już wtedy uprawiałam sport… Żeby nie zagłębiać się w detale – geny, owszem mają znaczenie, ale 90% tego jak wyglądacie to efekt waszego stylu życia i waszych wyborów. Ok, może mama czy babcia mają krągłości, ale może te krągłości wynikają ze stylu życia? Czy obie całe życie były mega aktywne i nie jadły tortów, ciast, ciasteczek, spacerowały po kilka godzin w tygodniu, biegały, wyciskały na siłowni i mimo to były otyłe? Jesteśmy różni, jeden będzie tył szybciej, inny wolniej, to samo dotyczy chudnięcia. Jednej osobie fałdki odkładają się okolicy brzucha, innej w okolicy bioder. Ale każdy z nas może albo pracować nad swoją formą albo nie i to od tej pracy będą zależały efekty. No sorry 🙂 Tak, choroby hormonalne również odpowiadają jedynie za niewielki % otyłości na świecie. Bądź ze sobą szczera/y i nie szukaj wymówek. Może masz tak, że musisz popracować więcej, dłużej żeby osiągnąć efekt jak koleżanka, ale to nie znaczy, że nie możesz 🙂

2. Zacznę ćwiczyć od jutra

A dlaczego nie od dzisiaj? W czym jutro będzie lepsze od tego co jest dziś? No szczerze – naprawdę zaczniesz od jutra czy tyko tak bredzisz od miesięcy i ciągle coś Ci wypada? Jeśli masz konkretny cel i wiesz jak go osiągnąć to bierz się do roboty. Nie oszukuj sam/a siebie, że zaczniesz od nowego tygodnia, miesiąca czy od początku roku. To jest ściema. Miej do siebie szacunek i nie kłam sobie. Jeśli czegoś naprawdę chcesz to działaj i ruszaj po to. Teraz!

3. Nigdy już nie zjem nic słodkiego ani żadnego fast foodu

Daj spokój! Już czytając ten tytuł można się tylko uśmiechnąć z pobłażaniem. Naprawdę wierzysz w to, że do końca życia nie zjesz tortu urodzinowego, pączka w Tłusty Czwartek czy ulubionego sernika Twojej mamy? Nigdy nie tkniesz frytek, pieczywa, a we włoskiej restauracji będziesz patrzeć jak koleżanki objadają się pysznym makaronem a ty będziesz chrupać liście sałaty? Przecież życie jest zbyt krótkie, żeby odmawiać sobie wszystkiego! I przede wszystkim – nie musisz sobie odmawiać żeby być fit! Kluczem do sukcesu jest zbilansowana, zdrowa dieta na codzień – nie przez okres odchudzania, ale na zawsze. I wtedy nic się nie stanie jeśli raz na jakiś czas zjesz coś niezdrowego. Poza tym wykluczanie produktów z diety tylko dlatego, że gdzieś wyczytałaś/eś, że są tuczące to bzdura. Makaron nie tuczy. chleb nie tuczy. Podobnie ziemniaki. To jest ściema. Wiesz co tuczy? Nadmiar jedzenia. Nadmiar cukru. Nadmiar tłustego sosu. Generalnie nadmiar. Proste?

4. Będę ćwiczyć codziennie!

Oj znam takich, wierzcie mi. Do tej pory nic, ale jak już się zabrali to teraz będą tyrać codziennie. Bo mają karnet na siłowni, siłownię w drodze do domu z pracy więc codziennie będą tam chodzić i biegać na bieżni albo wyciskać sztangi. Stop. To najlepsza droga do kontuzji a kontuzja to przerwa i „eee mówiłem/am, że to nie dla mnie”… Brzmi znajomo? Jemy z umiarem i tak samo trenujemy z umiarem. Tylko w ten sposób można zapewnić sobie sensowne efekty, długotrwałą zmianę i osiągnięcie celu w postaci dobrej formy, zdrowia i wymarzonej sylwetki.

5. Nie dam rady! Nie umiem! To nie dla mnie!

Walka o formę w 90% toczy się w Twojej głowie. Jeśli myślisz, że nie dasz rady to… nie dasz rady. Jeśli uwierzysz, że możesz to możesz. I nie, naprawdę nie słodzę, nie bredzę i nie wymyślam, żeby cię pocieszyć. Taka jest prawda. Żeby osiągnąć sukces najpierw musisz uwierzyć, że możesz. Potem wziąć się do roboty i być wytrwałym. Mimo problemów, mimo sytuacji, w których coś pójdzie nie tak. Wytrwałość to ostatni klucz do sukcesu. Powtarzam to i będę powtarzać, bo nie ma większej prawdy. Uwierz, że dasz radę i bądź wytrwały/a. Uda się. Obiecuję.

Jeśli nie wiesz JAK ćwiczyć, schudnąć, wzmocnić się – zapraszam do kontaktu 🙂 Ja się na tym znam i mogę pomóc 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: