Matka na wakacjach – Maraton Karkonoski czyli znaleźć w sobie siłę do walki!

W niedzielę po południu wróciłam ze Szklarskiej Poręby, gdzie dzień wcześniej przeleciałam 46km przez Karkonosze w ramach Maratonu Karkonoskiego. Tym pięknym akcentem zakończyłam 2-tygodniowy urlop, który w tym roku spedziłam… nad morzem. Tak, tak – to nie błąd, ale rzeczywistość, która w ostatnich kilku dniach była nieco szalona. Nie powiem żeby po całodziennej podróży znadCzytaj dalej „Matka na wakacjach – Maraton Karkonoski czyli znaleźć w sobie siłę do walki!”

Mama 4-latki w biegu – Supermaraton Gór Stołowych 2015

W zeszły weekend byłam na Supermaratonie Gór Stołowych. To już kolejny górski start w moim biegowym życiu. Bardzo udany start – i to wcale nie ze względu na wynik (którego absolutnie nie uważam za cudowny!), ale ze względu na to jak udało mi się rozłożyć siły i dobiec do mety w bardzo dobrej formie mimoCzytaj dalej „Mama 4-latki w biegu – Supermaraton Gór Stołowych 2015”

TROCHĘ WIĘKSZA SZCZYPTA SZALEŃSTWA na XII Biegu Rzeźnika – fotorelacja

Bieg Rzeźnika za mną. Impreza kultowa wśród biegaczy ultra. Nasza drużyna „Trochę wieksza szczypta szaleństwa” zameldowała się na mecie po 14 godzinach i ok 42 minutach. Może dla niektórych to wynik bez szału, ale dla nas to sukces pełną gębą. Rety – naprawdę się udało! A pomyśleć, że jeszcze z półtora miesiąca temu byłam oCzytaj dalej „TROCHĘ WIĘKSZA SZCZYPTA SZALEŃSTWA na XII Biegu Rzeźnika – fotorelacja”

Bieg 7 Dolin – 100km walki z ciałem, z bólem, z czasem…

Na co matce 3-letniej dziewczynki bieg na 100 kilometrów? Czy nie wystarczy uganiania się za małym dzieckiem, gotowania obiadów, sprzątania porozwalanych po całym domu bubli i ciężkiej pracy nad cierpliwością każdego dnia? Po co jeszcze kosmiczny ultramaraton przez góry na wymagającej trasie, długie godziny na nogach w ciemności, gorącu i bólu? No po co? NieCzytaj dalej „Bieg 7 Dolin – 100km walki z ciałem, z bólem, z czasem…”

Moje pierwsze 50km czyli… I ultra Maraton Bieszczadzki

Bieszczady jednak leżą na końcu świata. Tak dawno tam nie byłam, że niemal zapomniałam o tym fakcie. Podróż trwająca 8 godzin nie pozostawiała watpliwości, że jesteśmy daleko od domu. Wyruszyliśmy w czwórkę z Witkiem, Jaremą i Magdą. Do Wetliny dojechaliśmy w sobotę po południu. Od razu udaliśmy się do biura zawodów w budynku straży pożarnejCzytaj dalej „Moje pierwsze 50km czyli… I ultra Maraton Bieszczadzki”