Moda na… klepanie kilometrów i bycie extra fit…

Od kilku lat trwa w Polsce moda na bieganie. Przybyła do nas (a jakżeby inaczej) z zachodu, zza oceanu z kraju, który uwielbiam za dziesiątki rzeczy i wcale nie mam oporów, żeby głośno się do tego przyznać. Bo USA naprawdę można pokochać. Bieganie pokochać można również o czym niejednokrotnie już pisałam. Jeszcze kilka lat temuCzytaj dalej „Moda na… klepanie kilometrów i bycie extra fit…”

TCS New York City Marathon 2016 – energia, motywacja, radość, przygoda

Maraton w Nowym Jorku. Największy maraton na świecie.  Wielkie marzenie maratończyka. Wielkie przeżycie. Przygoda i doświadczenie do zapamiętania na całe życie. Jeden maraton. I 50 tysięcy różnych przeżyć, bo dla każdego uczestnika ten maraton był z pewnością trochę inny… Dla mnie te 42km 195 metrów było wyjątkowe. Na nowojorskich ulicach odnalazłam znów zwyczajną, szczerą radość zCzytaj dalej „TCS New York City Marathon 2016 – energia, motywacja, radość, przygoda”

34km z Piwnicznej do Krynicy- Zdrój czyli Bieg 7 Dolin w wersji light…

Od trzech lat biorę udział w Festiwalu Biegowym w Krynicy. Podoba mi się atmosfera. Podoba mi się to, że cała Krynica żyje bieganiem, że zjeżdża się tam tylu pozytywnie zakręconych ludzi, a przede wszystkim to, że z roku na rok rozpoznaję coraz więcej twarzy i przypadkiem wpadam na coraz więcej znajomych, z którymi można fajnieCzytaj dalej „34km z Piwnicznej do Krynicy- Zdrój czyli Bieg 7 Dolin w wersji light…”

Chojnik Maraton 2016 czyli moje 46 kilometrów walki z demonami…

Podobno na tegorocznej edycji Karkonoskiego Festiwalu Biegowego panowały najgorsze warunki pogodowe w historii tej imprezy. Podobno; nie wiem bo nie brałam udziału w poprzednich latach. Wiem jednak na pewno, że pogoda nie rozpieszczała biegaczy na trasie. I że burze i ulewne deszcze z gradem w połączeniu z trudną technicznie trasą pełną śliskich kamieni na stromychCzytaj dalej „Chojnik Maraton 2016 czyli moje 46 kilometrów walki z demonami…”

Łódź Maraton 2016 czyli druga próba złamania 3:15!

Maraton w moim rodzinnym mieście. Planowałam pobiec poniżej 3:15; wyszło 3:22:33 (czyli o 2 sekundy lepiej niż moja życiówka sprzed 1,5 roku – ha ha). Z maratonem to kurcze nigdy nic nie wiadomo… Druga próba złamania 3:15… Troszkę mi ten start przypominał Berlin sprzed dwóch lat, na szczęście tylko troszkę, bo tam skończyło się kroplówkami zaCzytaj dalej „Łódź Maraton 2016 czyli druga próba złamania 3:15!”

Dać z siebie wszystko i trochę więcej czyli Trail Kamieńsk 30km

„Nie zatrzymuję się kiedy jestem zmęczona. Zatrzymuję się kiedy skończę”. Nie pamiętam gdzie pierwszy raz przeczytałam ten tekst. Wiem, że na pewno było to w języku angielskim i że bardzo do mnie trafił. Zdecydowanie należę do tych osób, które nie lubią się poddawać i które satysfakcję osiągają dopiero wtedy kiedy wiedzą, że dały z siebieCzytaj dalej „Dać z siebie wszystko i trochę więcej czyli Trail Kamieńsk 30km”

Przepuklina kręgosłupa i bieganie

Grudzień 2012. Niemal 4 lata temu… dźwignęłam nieopatrznie córkę i już zostałam w tej półzgiętej pozycji z grymasem bólu na twarzy bez możliwości wykonania jakiegokolwiek ruchu. Po 2 tygodniach nie było wiele lepiej – rezonans magnetyczny nie pozostawiał złudzeń – przepuklina lędźwiowa w odcinku L5S1. Usłyszałam, że muszę przestać biegać, zapomnieć o maratonach, a mojaCzytaj dalej „Przepuklina kręgosłupa i bieganie”

261 Fearless Ambassador

Juppi! Juppi! Juppi! Co za WSPANIAŁA WIADOMOŚĆ! Dostałam maila z potwierdzeniem, że jestem ambasadorką 261 Fearless. Jestem szczęśliwa, że moje zaangażowanie w promocję biegania i aktywności wśród kobiet zostało dostrzeżone w środowisku międzynarodowym. I to nie byle jakim! 261 Fearless to organizacja, którą założyła Kathrine Switzer (tak tak to pierwsza kobieta, która oficjalnie przebiegła maraton w BostonieCzytaj dalej „261 Fearless Ambassador”

„Tam, gdzie nie ma walki, nie ma siły”… czyli 64 kilometry zaskakującej walki i dramatyczny finisz na deptaku w Krynicy

Kiedy rok temu kończyłam 100-kilometrowy Bieg 7 Dolin zbiegając w zupełnych ciemnościach na  krynicki deptak już wiedziałam, że jeszcze tu wrócę. Wtedy ukończyłam pół godziny przed limitem po tym jak przez 90 kilometrów moje ciało błagało o litość i koniec tej męczarni. Ta debiutancka setka sponiewierała mnie niewąsko, ale przy okazji nauczyła mnie bardzo wieleCzytaj dalej „„Tam, gdzie nie ma walki, nie ma siły”… czyli 64 kilometry zaskakującej walki i dramatyczny finisz na deptaku w Krynicy”

Matka na wakacjach – Maraton Karkonoski czyli znaleźć w sobie siłę do walki!

W niedzielę po południu wróciłam ze Szklarskiej Poręby, gdzie dzień wcześniej przeleciałam 46km przez Karkonosze w ramach Maratonu Karkonoskiego. Tym pięknym akcentem zakończyłam 2-tygodniowy urlop, który w tym roku spedziłam… nad morzem. Tak, tak – to nie błąd, ale rzeczywistość, która w ostatnich kilku dniach była nieco szalona. Nie powiem żeby po całodziennej podróży znadCzytaj dalej „Matka na wakacjach – Maraton Karkonoski czyli znaleźć w sobie siłę do walki!”