Triathlon Sieraków 2019

Miałam nie startować ponieważ jeszcze 4 dni przed tymi zawodami nie byłam w stanie bezboleśnie biegać. Upadek z roweru w Czempinie na duathlonie zatrzymał mnie jednak tylko na trochę. Uparcie robiłam swoje i każdego dnia coś ćwiczyłam. Stłuczona kość ogonowa bolała jak cholera – to prawda. Ale… ponieważ wyznaję zasadę, że jeśli ruch nie pogarsza „kontuzji” to można się ruszać zagryzałam zęby i ćwiczyłam. Górę ciała na siłowni, całe ciało na orbitreku (ćwiczenia w odciążeniu okazały się mniej bolesne), pływanie na grzbiecie i wreszcie… pedałowanie na zajęciach indoor cyclingu. 

Efekt był taki, że… mimo iż słyszałam zewsząd że będzie mnie ta kość bolała „z dwa miesiące conajmniej” albo „pół roku jak nic” – po 2 tygodniach od stłuczenia stanęłam na starcie kolejnych zawodów. I to nie byle jakich bo 1/4 Ironmana.

Obawy miałam – oczywiście. mam lęk przed szybką jazdą na szosie… I bałam się biegania, bo zwyczajnie już przy lekkim truchcie czułam niemały ból. Ale… strach ma ogromne oczy – triathlon ukończyłam i do tego bawiłam się fantastycznie od samego początku do końca.

Cieszyłam się, że mogę płynąć, jechać i na końcu biec. I biegło mi się nawet dobrze mimo, że trasa była bardzo urozmaicona – podbiegami, piaskiem i upałem. 

Nie ma to jak radość, że można robić to co się kocha!
Jazda na szosie po upadku budzi we mnie lęk wiec nie jechałam na 100%. A i tak średnia wyszła 28km/h 🙂 Jest moc!
Radocha na mecie!
Sport łączy… 😉
Spotkałam Mistrzynię Triathlonu – Agnieszkę Jerzyk 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: