Mother power… czyli matka triathlonistka i WIELKI PLAN

Dziś trochę prywaty. Ten wpis nie będzie poradnikiem, o nie. Dziś opowiem Wam o moich sportowych planach i pomysłach na ich karkołomną realizację. Już wiem, że to będzie jazda bez trzymanki. Ale żyje się raz, prawda? Jeśli z jakiegoś powodu jesteście ciekawi – czytajcie dalej. Uprzedzam – piszę szczerze bez pudrowania; chwilami „głośno” myślę i jeszcze nie przetestowałam tego co zamierzam. Zobowiązuje się zdać relację po dniu zero… Tymczasem…

Po 13 miesiącach nocy, z których nie przespałam w całości ani jednej mogę wam powiedzieć tylko jedno – jestem cholera zmęczona! Świątek piątek, dobre czy złe samopoczucie, po treningu, przed treningiem, nieważne. Jak trzeba to trzeba – wstać i ogarnąć płaczące dziecko. A potem wstać rano i… ogarnąć drugie dziecko do szkoły. Niby duże już, a jednak… mamo a gdzie jest masło? Mamo a możesz przyjść na chwilę? Mamo, pomożesz? Tak. Pomogę. Wytłumaczę. Zrobię. Lub powiem jak zrobić żeby było edukacyjnie. W każdym razie OGARNĘ. W międzyczasie sto razy schylę się, żeby pozbierać rozrzucone po podłodze klocki i inne przedmioty, o które można się zabić; zrobię kilka posiłków dla Malucha, które zostaną później rozsmarowane po stole, krzesełku i podłodze (którejś mamie nieobce jest wypluwanie przez Szkraba wszystkiego co mu się zaserwuje?). A słuchanie zawodzenia, bo nie chcesz kolejny raz w ciągu pół godziny wziąć na ręce? Ugh… Rozpieściłaś, sama jesteś sobie winna… taaaaak, na pewno… wina, moja bardzo wielka wina. Jeszcze większa wina zdaniem Starszej tkwi w ograniczaniu czasu przed ekranem telefonu. Tu już w ogóle zajmuję niechlubne 1e miejsce w konkurencji „najgorsza matka świata”. Wrrrrrr… Trudno. Przeboleję. Może kiedyś docenią…

Fakty pozostają faktami i są takie, że od tego wszystkiego często głowa mi pęka. Najchętniej zaszyłabym się pod kołdrą i została tam przez tydzień. Z przerwami na picie CIEPŁEJ kawy, długie kąpiele w pachnącej wannie (gdzie nikt nie zawodzi pod drzwiami „mamamamam”). A w ogóle najchętniej zaszyłabym się na kilka dni w SPA. Taaak…. Ugh, rozmarzyłam się naprawdę… Dobra, nie o tym miałam pisać. No, na pewno nie o SPA 9Choć może pomyślę, bo regeneracja to ważny aspekt…)

Nie zrozumcie mnie źle, kocham sport, wysiłek, pot i łzy. Od tej strony mnie znacie jeśli czytacie moje wpisy. Jednak ponad rok łączenia opieki nad Maluszkiem z wracaniem do formy (jako takiej) potężnie mnie zmęczył. Drzemkę w ciągu dnia zrobiłam sobie jedną – 1! Przez 13 miesięcy. I wiecie co? Może zabrzmi to conajmniej dziwacznie, ale… to taki mój trening. Mentalny i fizyczny też.. Nauczyłam się funkcjonować całkiem nieźle na sporym zmęczeniu. Potrafię zmusić zmęczony deficytem snu organizm do wysiłku. Nie uważam, że ta metoda jest szczególnie zdrowa i od razu podkreślę – nie polecam jej (żaden trener by nie polecił). Pozostaję jednak szczera z Wami i nie będę kłamać, że robię wszystko książkowo. Książkowo uczę robić moich podopiecznych. Sama żongluję czasem i możliwościami. Te są jakie jakie są prze dwójce dzieci. A ja marzę o… Ironmanie! Pełnym.

Wymyśliłam sobie, że go zrobię w przyszłym roku. Kiedy dokładnie? O tym jeszcze cicho sza – zdecyduję pewnie jakoś latem 2022, bo mam na oku 3 imprezy, ale jeszcze chwila minie zanim zapadnie decyzja GDZIE pojedziemy 🙂 Niemniej, każdy kto ma na swoim koncie pełnego Ironamana wie, że przygotowania do takiego wyzwania wymagają czasu. Żeby przepłynąć 3,8 km, po czym przejechać 180 kilometrów na rowerze, a na koniec przebiec maraton (42 km 195m) trzeba zacząć przygotowania duuużo wcześniej. I nie, sama sportowa historia nie wystarczy (nawet jeśli historycznie przebiegło się już niejeden maraton czy też nawet ultramaratony…). Trzeba przycisnąć. I to nie kiedyś. Tylko zaraz. Teraz. Bo aktualnie przebiegam mniej niż 20 kilometrów za jednym zamachem, przepływam 2 kilometry, a na rowerze nie jeżdżę wcale… Czas więc na PLAN. Plan potrzebuje jakiejś fajnej nazwy – ha ha… Będzie modyfikowany na bieżąco, ale generalnie jest prosty – robię formę na Ajronmana. W tym roku startuję w 1/2 Irona, nie odpuszczam i w przyszłym roku atakuję pełen dystans. Uffff

Jesteście ciekawi jak będę trenować? A może ktoś z was szuka inspiracji? Uprzedzam tylko – TO NIE JEST PROFESJONALNY TRENERSKI PLAN TRENINGOWY. To jest mój osobisty plan na moje treningi. Możecie się inspirować, ale nie naśladujcie oczekując boskich rezultatów. O ile treningi biegowe i siłowe mogę wam rozpisać w środku nocy z zamkniętymi oczami to już trening do pełnego Ironmana znam tylko z książek. Z książek, z których w dodatku nie zamierzam korzystać, bo wszystkie, które wpadły w moje ręce były przeznaczone (w moim przekonaniu) dla ludzi, którzy… nie mają żadnych zobowiązań poza ewentualnie pracą, dla facetów, którym żony sprzątają, piorą, wieszają, prasują, gotują i zajmują się dziećmi kiedy „On jedzie 4-ą godzinę na rowerze 5-y dzień w tygodniu…” Ugh, tak. To nie są plany dla zajętych matek. Dlatego mój plan będzie inny. A jeśli mi się uda to go opatentuję, pozwolicie 🙂

Rower odkurzyłam – nie ma nie chce mi się!

Mój plan na marzec 2022:

PŁYWANIE: 1 x tyg 2 kilometry

Narazie tyle pływam i wystarczy jeśli w tym roku planuję maksymalnie 1/2 Ironamana 🙂

ROWER: 2 x tyg 45 minut trenażer – tak, wiem jak to brzmi w kontekście pełnego… Ale…

… od czegoś trzeba zacząć jeśli przez pare miesięcy siedziało się na trenażerze raz od wielkiego dzwona. Teraz cel to zacząć to robić regularnie! Uwierzcie mi – to dla mnie mega wyzwanie, bo czas mam zasadniczo tylko wieczorami i wtedy realnie padam na pyszczycho po całym dniu… wszystkiego. Wiosną mam nadzieję wsiąść na MTB i jeździć z przyczepką z dzieckiem… I czasem wyskoczyć na szosę… (jeśli M zostanie wtedy z Małą, jeśli zdarzy się czas za dnia i może jakieś towarzystwo do kręcenia, bo inaczej zgubię się za pierwszym zakrętem w pierwszej wiosce…)

BIEGANIE: 3 x tyg (w tym 1 dłuższy trening)

Łączenie w marcu chcę biegać 40 km tygodniowo przy czym pod koniec miesiąca najdłuższy bieg fajnie żeby oscylował wokół 20 kilometrów. To nie powinien być problem pod warunkiem, że… Mała wytrzyma tyle czasu w wózku biegowym… Albo będę musiała zagęścić ruchy i biegać z tym wózkiem szybciej 🙂

SIŁOWNIA: 2 x tyg

Tutaj będę kontynuować moje autorskie treningi. Z efektów jestem zadowolona więc nie widzę potrzeby „kombinowania”. Urozmaicam je na bieżąco. Tyram. Taka jest prawda. Moje treningi nie są łatwe. Ale są skuteczne – tutaj gwarantuję 🙂

INNE: bieganie po schodach 1 x 2 tyg

Po co? W maju startuję w maratonie górskim. Silne udo się przyda. Do tego i do roweru też 🙂

Trzymajcie kciuki kto chce!

One thought on “Mother power… czyli matka triathlonistka i WIELKI PLAN

  1. A ja wczoraj mówię do starego „moze bysmy zrobili jakiś trening z appki, skoro i tak już za nią zapłaciliśmy” a on do mnie „jaki normalny człowiek zaczyna trenować w niedzielę”… no i jak się można domyśleć- nic nie zrobiliśmy:D

    Polubienie

Odpowiedz na Facetka Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: